- Przynieś koc. - poprosiłem ściszonym głosem.
Po chwili, wrócił z niebieskim kocem. Podziękowałem i wziąłem go od niego, okryłem nim dziewczynę i sam usnąłem. Obudziłem się jako pierwszy, ostrożnie wstałem i oparłem głowę dziewczyny o poduszkę, poszedłem zrobić śniadanie. Wszystko ułożyłem na tacce, którą położyłem na stół.

- No dzień dobry śpiochu. - uśmiechnąłem się.
Rose?