Od Maksa do Rose

- Jasne. - uśmiechnąłem się lekko. - To co... może lody? Albo ciasto. - zaproponowałem.
- No to chodźmy na ciasto. - uśmiechnęła się lekko.
Odwzajemniłem gest i skinąłem głową, zawróciliśmy, poszliśmy do najlepszej cukierni w mieście. Zamówiliśmy ciasto truskawkowe i mrożone lemoniady.
- No więc, czym się zajmujesz? - zacząłem rozmowę.
- Jestem weterynarzem w schronisku, ale pomagam też w innych sprawach. - uśmiechnąłem się z podziwem. Też od czasu do czasu jeżdżę do schronisk, nauczyć psy nowych sztuczek. - A ty? - wzięła łyk napoju.
- Ja jestem piłkarzem. - odpowiedziałem. - No i jako hobby zajmuję się hodowlą dobermanów. Chociaż i tak jestem za tym, że lepiej adoptować psa niż kupić. Mam nawet takie duże logo na swojej stronie. - dodałem. - A czym się interesujesz?

Rose?