Od Maksa do Rose

- Ja ciebie też kocham. - uśmiechnąłem się.
Nie trzeba było wiele czasu, abyśmy zasnęli. [...] Weszliśmy na murawę, kibice śpiewali hymn, skierowałem wzrok na ławkę rezerwowych, a gdy zauważyłem na nich Rose, uśmiechnąłem się. Pomachała mi, odwzajemniłem gest. Była z nią jakaś koleżanka. [...] Strasznie faulowali, niemal co chwilę leżałem na ziemi.
Kiedy jeden z nich mnie przytrzymał, i przycisnął do ziemi, dostaliśmy rzut wolny.
 
Udało mi się ustrzelić bramkę.
Gdy przez naszą chwilową nieuwagę ustrzelili nam bramkę, byłem na tyle zdesperowany że zaraz szybko ją odebrałem.
Nie spodobało im się to jednak, gdy tylko wznowliśmy grę, któryś podciął mnie tak, że uderzyłem głową o murawę z dość dużą siłą.
Byłem ogłuszony, wszystko zrobiło się zamazane, zaczęło mi szumić w uszach, do tego bolała mnie głowa, nos i ręka.

Rose?