***
W szpitalu siedziałam na korytarzu i czekałam, aż lekarz wyjdzie z sali, gdzie zabrali Maksa. Emilia, moja koleżanka, siedziała i pocieszała mnie. Mówiła, że wszystko będzie dobrze. wkurzało mnie takie gadanie, nigdy nie wiadomo co będzie, można mieć tylko nadzieję, że będzie lepiej, ale nie można mieć pewności to zwykłe kłamstwo i tyle. Łzy spływały mi po policzkach. Nagle wyszedł doktor.Maks?