- Może wpierw popłyniemy tam, wrócimy i wtedy coś zjemy.
- Dobrze. -uśmiechnął się i odsunął- No to płyń.
Zaczęłam płynąć, zaraz po mnie Maks. W ciągu kilkunastu sekund byliśmy już na drugim brzegu. Bardzo przyjemnie się pływało, zresztą jak zawsze. No to pozostała nam droga powrotna. Odpoczęliśmy chwilkę i płynęliśmy dalej. Gdy wyszliśmy na brzeg, od razu wzięliśmy ręczniki i pożądnie się wytarliśmy.
- No to pokaż co tam przygotowałeś.
Maks?