Zobaczyłam małego pieska na dywanie, przy łóżku.
- Jejkuu, jaki słodziak. -wyciągnęłam do malucha ręce i poklepałam w łóżko, zachęcając do wejścia na nie.
Psiak wskoczył przednimi łapkami na łóżko. Był za mały, aby sam na nie wskoczyć. Maks pomógł mu wejść. Była to maleńka sunia, z różową obróżką i kokardką, merdała małym ogonkiem. Pogłaskałam ją za uszkiem, które też było małe. Cała była taka maciupeńka.
- I jak? -spytał Maks, wpatrując się we mnie.
- Jest przecudowna. Dziękuję. No nie powiem, takiego prezentu się nie spodziewałam. -pocałowałam go i znów spojrzałam na sunię.
Maks?