- Jaka ona urocza... - powiedziała rozmarzona.
Uśmiechnąłem się i oparłem dłońmi o jej kolana, również przyglądając się suni.
- A mam coś jeszcze.
Wstałem, przyniosłem z salonu ładnie ozdobione pudełko z całą wyprawką.
***
Minęło kilka miesięcy, między nami było świetnie. Nie kłóciliśmy się ani razu, kochamy się tak samo a nawet jeszcze bardziej. Wiedziałem, że chcę z nią być do końca życia. Rano byłem u jubilera, miałem odebrać pierścionek, który zamówiłem dwa tygodnie temu. Wieczorem, gdy niebo zrobiło się pomarańczowe i fioletowe, na plaży ułożyłem wielkie serce z płatków róż. Gdy wszystko było gotowe, napisałem do Rose aby tu przyszła.
***
Stanęła na środku serca, wtedy wyszedłem zza drzew, stanąłem przed nią. Klęknąłem i wyciągnąłem pierścionek.
- Rose... czy wyjdziesz za mnie? - spytałem.
Rose?