Od Rose do Maksa

- Tak. Po jutrze ma przyjść do nas pies, właściciele wyjeżdżają w przyszłym tygodniu za granice i nie mogą go wziąć ze sobą. Pomyślałam, że mogę go wziąć do siebie. Na razie na dom tymczasowy, ale może zostanie na dłużej. -uśmiechnęłam się.
Zeszliśmy na dół. Jedzenie było już gotowe, przy stole siedziała tylko matka Maksa i jego brat. Maks odsunął mi krzesło, usiadłam. A on obok mnie.
- Taty nie będzie. Musiał gdzieś wyjechać i wróci wieczorem.
Chłopaka chyba nieco ucieszyła ta wiadomość.
***
- I jak, smakowało? -spytała kobieta, gdy już wszyscy skończyliśmy.
Całej naszej trójce smakowało.
- To co teraz będziemy robić?

Maks?