- Zejdziecie na chwilę na dół, tata cię woła. - uśmiechnęła się.
Westchnąłem i niechętnie zeszliśmy na dół, wyszliśmy przed dom. Od razu rzucił mi się w oczy samochód, był mega fajny.
- Podoba ci się? Tata go kupił... - mama uśmiechnęła się, obejmując Rose.
- Na złagodzenie stosunków... - dodał.
- Aha... na złagodzenie stosunków, do zobaczenia na cmentarzu? Co z nim zrobiłeś? Poluzowałeś koło i na pierwszym zakręcie wyląduję w rowie? A może przeciąłeś kable i jak odpalę silnik wylecę w powietrze? - zmarszczyłem lekko brwi. - Teraz powiem brzydko, wybaczcie. - zwróciłem się do Rose i mamy. - Po pierwsze, nic od ciebie nie chcę. Po drugie, nie uda ci się mnie uśmiercić a po trzecie, wsadź sobie ten samochód w dupę. - odrzuciłem mu kluczyki. - Jedziemy? - skierowałem te słowa do Rose.
Rose?