Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się i odwzajemniłem uścisk. [...] Weszliśmy do namiotu, dzisiejsza noc była nadzwyczaj zimna, jak nigdy. Spaliśmy w bluzach, a nadal było chłodno.
- Zimno mi. - mruknęła niezadowolona.
- Ojej, biedactwo moje. - zrobiłem smutną minę. - Chodź. - zrobiłem jej miejsce w swoim spiworze a gdy przyszła, Przytuliłem ją. - Cieplej? - spytałem po chwili.

Rose?