Uśmiechnęłam się do niego.
- Jasne. Gdybyś nie był zajęty bawieniem się z tym drugim gościem, widziałbyś jak sprzedaje kopniaka temu zboczeńcowi. -mrugnęłam.
- Chcesz powiedzieć, że dałabyś sobie beze mnie rade?
- Nie no co ty, zadać komuś ból jest stosunkowo łatwo, ale bez Ciebie...miałabym przechlapane.
- Widzisz, jak dobrze, że jestem przy Tobie.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam go.
Maks?