Od Maksa do Rose

- Wiesz, zawsze do usług. - uśmiechnąłem się delikatnie.
Staliśmy tak naprawdę długo, a świat przestał istnieć, czas stanął w miejscu. No niestety, dziewczyna odsunęła się lekko, lecz niechętnie ode mnie.
- Wracamy? - spytała.
- Jeśli chcesz. - uśmiechnąłem się lekko.
Podniosłem z ziemi nasze bluzy, jedną pomogłem założyć Rose a drugą zarzuciłem sam na siebie. Złapałem dziewczynę za rękę i wyszliśmy ze stadionu, odprowadziłem ją aż pod sam dom. Też brakowało mi ciepła, jakie ona mi dawała...brakowało mi bliskości.

Rose?