Od Rose do Maksa

W ciągu dwuch tygodni bardzo zaprzyjaźniłam się z Maksem. Każdego dnia nabierałam do niego co raz więcej zaufania. Cieszyłam się, że stał się dla mnie kimś ważniejszym, niż tylko wybawicielem...
Kiedy zaprowadził mnie na stadion, byłam mile zaskoczona. Poraz pierwszy byłam na stadionie, mogłam dotknąć murawy, a nie tylko patrzeć na nią, na ekranie telewizora. Świetnie się bawiłam, spędzając ten czas z Maksem. Chłopak uczył mnie podawania, strzelania do bramki i kiwania się. Skończyło się na tym, że wpadłam na Maksa, a po chwili już mnie przytulał. To było takie miłe, więc też go przytuliłam. W końcu od bardzo, bardzo dawna nikt nie był w obec mnie czuły. Znów smutne wspomnienia...tym razem jednak powstrzymałam się od łez.
- Dziękuję Ci Maks. -powiedziałam, bardziej się do niego tuląc.- Nawet nie wiesz jak bardzo mi brakowało bliskiej osoby.

Maks?