Od Maksa do Rose

Wstałem bardzo wcześnie, gdy jedzenie piekło się w piekarniku, poszedłem wziąć prysznic. Założyłem koszulkę, kąpielówki a na nie spodenki. Wszystko zapakowałem do specjalnego koszyka a jego do bagażnika Land Rovera. Wziąłem też koc i mini grill gdybyśmy chcieli coś podgrzać. Chwilę przed omówiona godziną byłem już pod domem dziewczyny, kilka sekund po tym, gdy zapukałem była już gotowa. Zapanowałem jej plecaczek i otworzyłem jej drzwi od auta. [...] Ściągnąłam koszulkę i spodenki.
- Maks, ale ja nie umiem pływać...
- To co? Nauczę cię, chodź. - uśmiechnęłam się.
Szliśmy przed siebie, trzymałem ją za rękę.
- A co jeśli stracę grunt pod nogami? - zdążyła spytać, kiedy właśnie to się stało.
Jednak nim poszła na dno złapałem ją i przyciągnąłem do siebie. [...]
- O ty oszustko! Jednak potrafisz pływać, a ja się tak starałem. - ochlapałem ją wodą.

Rose?