Od Rose do Maksa

Poczułam jak się rumienię. Jak dobrze, że było już ciemno. Niestety lampy uliczne dawały wystarczająco światła, aby Maks mógł to zauważyć.
- Ty też. -powiedziałam tylko.
Dopiero, gdy Maks poszedł i zniknął za kolejnym domem, weszłam do swojego. Zamknęłam drzwi i usiadłam na podłodze w przedpokoju. Jaki on był słodki. Zaczęłam się śmiać sama do siebie. Oj chyba się zadurzyłam...no co poradzić, że chłopcy są tacy słodcy, a szczególnie Maks. No ok, nie wszyscy...idealnym przykładem jest Aaron. No właśnie, chyba najwyższy czas, aby powiedzieć Maksowi, kim dla mnie jest Aaron. Już nie powinnam tego przed nim ukrywać. Postanowiłam powiedzieć mu o tym jutro. Mam tylko nadzieje, że nie wpakuję go przez to w jakieś kłopoty.
Później wzięłam prysznic, zjadłam jabłko i poszłam spać.
*** Następnego dnia ***
Od 6 już nie śpię. Spakowałam potrzebne rzeczy na dzisiejszą "wycieczkę", zjadłam śniadanie, wykonałam wszystkie poranne czynności. Ubrałam strój kąpielowy, a na to spodenki i ulubioną koszulkę. Później siedziałam przy stole i nie miałam pojęcia co jeszcze miałam zrobić. Strasznie się denerwowałam, że o czymś zapomniałam, ale nie wiem o czym. Nie mogłam też się doczekać spotkania z Maksem. Z niecierpliwością czekałam na godzinę 10. Ale opłacało się, chwilę przed dziesiątą usłyszałam pukanie do drzwi.

Maks?