Od Maksa do Rose

- Hm... - zastanowiłem się chwilę. - Niespodzianka. - mrugnąłem.
- Okeej, mogę iść się szykować? - spytała.
- Droga wolna. - uśmiechnąłem się lekko.
- A może byś mnie tak puścił? - zaśmiała się pod nosem.
Uśmiechnąłem się i złączyłem nasze usta w pocałunku, później puściłem ją.
- Tylko się nie śpiesz. - poprosiłem.
Gdy tylko zniknęła mi z oczu, poleciałem do kuchni. Przygotowałem jedzenie, zapakowałem je w specjalne pudełeczka.
- Idę na chwilę do samochodu. - zawołałem.
Tak naprawdę, poszedłem przygotować dla nas romantyczną kolację na łonie natury, załatwiłem też świece abyśmy nie musieli siedzieć w ciemności. Gdy wróciłem, akurat wychodziła z łazienki.

Rose?