Od Maksa do Rose

Poszliśmy do miasta, zjedliśmy gofry. Gdy wracaliśmy było ciemno, natknęliśmy się na wesołe miasteczko. Nie mogliśmy przepuścić takiej okazji.
Kupiłem nam tęczowy sorbet.
- Patrz, jaka fajna panda! - pociągnęła mnie lekko za rękę.
Była to gra w rzutki, po kilku próbach udało mi się wygrać pluszową pandę dla dziewczyny.

Rose?