Od Rose do Maksa

Zmierzyłam obu chłopaków i zwróciłam się do Maksa.
- Wiesz Maks, jacy ludzie są głupi. Na prawdę, największymi debilami są Ci, co myślą, że są fajni i mogą robić co im się żywnie podoba. Tacy chłopacy jak oni -kiwnęłam głową na chłopaków- obrażają i wyśmiewają się z wszystkich, nawet silniejszych od siebie, tylko po to by się popisać, najczęściej przed dziewczyną. Żal mi ich. -uśmiechnęłam się do zszokowanych chłopaków- Ale...Maks musisz mi wybaczyć, za to co teraz zrobię. -mrugnęłam do Maksa i podeszłam do chłopaka, który był najbardziej chętny.
Zaczął się śmiać.
- I co cieniasie?
Mak nie odpowiedział. Chłopak spojrzał na mnie i nadal cieszył michę. Złapałam do za koszulkę i przyciągnęłam szybko do siebie. Zaczęłam szeptać mu do ucha.
- Słuchaj, jeszcze raz obrazicie mojego chłopaka, a dostaniecie porządnie w ryj.
Chłopak nawet mnie nie słuchał, poczułam jak powoli zbliża swoje usta do mojej szyi. Jego ciepły oddech był co raz bardziej ciepły. Nawet nie zdążył mnie pocałować, kiedy dostał prawego sierpowego w skroń. Odchylił głowę, z której teraz lała się krew. Zaczął przeklinać.

Maks?