Od Rose do Maksa

Film jaki oglądaliśmy był chyba najstraszniejszy jaki oglądałam. Ale, żeby opanować nieco emocje, wzięłam łyk zimnego napoju. Zauważyłam, że dla Maksa też nie był to "tylko film". Uśmiechnęłam się pod nosem i dalej oglądałam film.
***
Kiedy film się skończył bałam się nawet ruszyć, ale bez przesady znalazłam tam kilka błędów, więc czego się tu bać? Talerz z przekąskami był prawie pusty. Za to moja szklanka...kropelki w niej nie zostało, tak samo jak w Maksa.
- Pójdę po jeszcze. -chłopak wstał i wziął oba naczynia.
- Nie. -złapałam go za rękę. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem, a po chwili uśmiechnął się.
Tym razem ja się zdziwiłam.
- Ktoś tu się boi.
- Oj tam, oj tam. Pójdę z Tobą.
- Boisz się.
- Nie, po prostu chcę...dotrzymać Ci towarzystwa. -wymyśliłam na poczekaniu.
- Dobra, dobra. -zaśmiał się.
W kuchni, oślepiło mnie jaskrawe światło lampy. Na zewnątrz było już bardzo ciemno. Oparłam się o blat kuchenny i przyglądałam się czynnością, wykonywanym przez chłopaka.

Maks?